Współczesny człowiek bardzo często żyje w ciągłym napięciu związanym z pragnieniami. Chce więcej pieniędzy, większego bezpieczeństwa, lepszych relacji, uznania, sukcesu, akceptacji czy nowych doświadczeń. Umysł nieustannie podpowiada, że szczęście znajduje się gdzieś w przyszłości – w czymś, co dopiero trzeba zdobyć.
Problem polega na tym, że kiedy jedno pragnienie zostaje spełnione, niemal natychmiast pojawia się kolejne. Człowiek na chwilę odczuwa ulgę lub ekscytację, po czym wraca wewnętrzna pustka, napięcie albo poczucie, że nadal czegoś brakuje.
To właśnie mechanizm ciągłego nienasycenia.
Pod pragnieniem bardzo często ukrywa się brak
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że wiele pragnień nie wynika z prawdziwej potrzeby serca, lecz z wewnętrznego poczucia braku.
Człowiek może pragnąć:
- pieniędzy, ponieważ wewnętrznie nie czuje bezpieczeństwa,
- relacji, ponieważ boi się samotności,
- sukcesu, ponieważ potrzebuje uznania,
- kontroli, ponieważ żyje w lęku,
- ciągłej aktywności, ponieważ boi się spotkania ze sobą,
- uwagi innych, ponieważ nie czuje własnej wartości.
W takiej sytuacji pragnienie staje się próbą wypełnienia pustki wewnętrznej.
Jednak żadna zewnętrzna rzecz nie jest w stanie trwale zapełnić tego, co zostało stworzone w umyśle i podświadomości.
Umysł żywi się brakiem
Ego funkcjonuje poprzez porównywanie, ocenianie i ciągłe poszukiwanie czegoś więcej. Nawet kiedy człowiek osiąga cel, umysł bardzo szybko przyzwyczaja się do nowego poziomu i zaczyna tworzyć kolejne potrzeby.
Dlatego wiele osób doświadcza:
- chronicznego niezadowolenia,
- napięcia,
- presji działania,
- kompulsywnego kupowania,
- uzależnienia od sukcesów,
- potrzeby ciągłego potwierdzania swojej wartości.
To nie wynika z rzeczywistego braku w życiu, lecz z wewnętrznego programu niedostatku.
Podświadomość może być głęboko przekonana:
- jestem niewystarczająca,
- nie mam dość,
- muszę zasłużyć,
- dopiero wtedy będę szczęśliwa,
- inni mają lepiej ode mnie.
I właśnie z tego miejsca rodzi się nieustanne pragnienie.
Im więcej pragnień, tym mniej spokoju
Zgodnie z naukami Davida R. Hawkinsa pragnienie jest jednym z poziomów świadomości związanych z cierpieniem. Umysł wierzy, że osiągnięcie określonego celu przyniesie trwałe spełnienie, jednak po krótkim czasie pojawia się kolejny obiekt pożądania.
Człowiek zaczyna żyć w przyszłości:
- kiedy coś osiągnę,
- kiedy schudnę,
- kiedy ktoś mnie pokocha,
- kiedy zarobię więcej,
- kiedy moje życie będzie wyglądało inaczej.
W efekcie traci kontakt z teraźniejszością i spokojem, który jest dostępny tu i teraz.
Pragnienie samo w sobie nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek uzależnia swoje poczucie szczęścia od spełnienia tego pragnienia.
Dlaczego spełnione pragnienia często nie dają szczęścia
Wiele osób doświadcza rozczarowania po osiągnięciu celu. Przez lata wierzą, że dana rzecz odmieni ich życie, a kiedy ją zdobywają, okazuje się, że wewnętrznie nadal odczuwają pustkę.
Dzieje się tak dlatego, że problem nigdy nie znajdował się na zewnątrz.
Jeżeli człowiek utrzymuje w sobie:
- lęk,
- brak akceptacji,
- poczucie niewystarczalności,
- wewnętrzny chaos,
- potrzebę kontroli,
to nawet najlepsze okoliczności nie dadzą trwałego spełnienia.
Stan świadomości zawsze będzie ważniejszy niż to, co posiada człowiek.
Podświadomość tworzy doświadczenie braku
Osoba żyjąca w programie niedostatku często nieświadomie skupia uwagę na tym:
- czego nie ma,
- co może stracić,
- czego inni mają więcej,
- co jest niewystarczające.
W ten sposób wzmacnia emocję braku i przyciąga kolejne doświadczenia zgodne z tym stanem.
Hipnotyczna praca z podświadomością pozwala odkryć źródło tych programów. Bardzo często ich początki znajdują się w dzieciństwie:
- brak poczucia bezpieczeństwa,
- krytyka,
- odrzucenie,
- emocjonalny chłód,
- warunkowa miłość,
- porównywanie do innych.
Dziecko zaczyna wtedy wierzyć, że musi coś osiągnąć, zdobyć lub udowodnić, aby zasługiwać na miłość i akceptację.
Później ten mechanizm przenosi się na całe dorosłe życie.
Ciągłe nienasycenie odbiera kontakt ze sobą
Kiedy człowiek stale czegoś pragnie, jego energia jest skierowana na zewnątrz. Pojawia się:
- napięcie,
- pośpiech,
- frustracja,
- zazdrość,
- presja,
- emocjonalne uzależnienie od rezultatów.
Tymczasem prawdziwy spokój nie pojawia się wtedy, kiedy człowiek dostaje wszystko, czego chce. Pojawia się wtedy, kiedy przestaje wierzyć, że zewnętrzny świat może wypełnić jego wewnętrzny brak.
To ogromna różnica.
Uwalnianie pragnień nie oznacza rezygnacji z życia
Wiele osób błędnie rozumie pracę duchową i uważa, że uwolnienie pragnień oznacza brak działania czy ambicji. W rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego.
Można tworzyć, rozwijać się i realizować cele bez wewnętrzowego przymusu, lęku i desperacji.
Kiedy człowiek działa z poziomu spokoju:
- nie uzależnia swojej wartości od efektów,
- nie cierpi tak mocno przy porażkach,
- nie żyje w chronicznym napięciu,
- potrafi doświadczać wdzięczności,
- bardziej czuje obfitość życia.
Działanie płynie wtedy z inspiracji, a nie z poczucia braku.
Jak transformować program braku
Pierwszym krokiem jest zauważenie własnych mechanizmów. Warto zacząć obserwować:
- czego obsesyjnie pragnę,
- co próbuję tym wypełnić,
- jak czuję się, kiedy tego nie mam,
- jakie emocje pojawiają się pod spodem.
Bardzo często pod pragnieniem znajduje się:
- lęk,
- samotność,
- poczucie nieważności,
- smutek,
- brak miłości do siebie.
Transformacja zaczyna się od świadomego kontaktu z tymi emocjami, zamiast nieustannego uciekania w kolejne cele, zakupy, relacje czy sukcesy.
Pomocna może być:
- hipnoterapia,
- autohipnoza,
- medytacja,
- praktyka wdzięczności,
- uwalnianie emocji,
- ho’oponopono,
- świadoma obserwacja myśli.
Ogromnym wsparciem są również regularne autohipnozy, które pomagają wyciszyć umysł i budować nowe poczucie bezpieczeństwa oraz wewnętrznej pełni.
Prawdziwa obfitość zaczyna się wewnątrz
Człowiek, który stale żyje w energii braku, może mieć bardzo dużo i nadal czuć pustkę. Ktoś inny może posiadać mniej, a jednocześnie doświadczać spokoju, wdzięczności i lekkości.
To pokazuje, że źródło cierpienia nie znajduje się w ilości rzeczy, lecz w stanie świadomości.
Prawdziwa wolność pojawia się wtedy, kiedy człowiek przestaje wierzyć, że jego szczęście zależy od tego, co wydarzy się na zewnątrz.
Im mniej wewnętrznego przymusu i emocjonalnego uzależnienia od pragnień, tym więcej spokoju, obecności i kontaktu ze sobą.
