Depresja bardzo często nie jest chorobą znikąd. Z perspektywy pracy z podświadomością jest ona skutkiem długo utrzymywanego stanu emocjonalnego poniżej poziomu 200 na mapie świadomości Hawkinsa. Najczęściej są to apatia (50), żal (75), lęk (100), poczucie winy (30) i wstyd (20). To nie sytuacje zewnętrzne tworzą ten stan, ale zapisane w podświadomości programy, przekonania i nieuwolnione emocje.
W tym artykule chcę opisać realny proces, który przeszła moja klientka, oraz pokazać, dlaczego w jej przypadku wystarczyły trzy sesje hipnoterapii regresyjnej, aby odzyskała radość życia i uśmiech na twarzy.
Depresja jako efekt wieloletniego tłumienia emocji
Moja klientka zgłosiła się do mnie z poczuciem pustki, brakiem sensu, ciągłym zmęczeniem i przekonaniem, że „coś jest z nią nie tak”. Na zewnątrz wszystko wyglądało poprawnie. Praca, rodzina, stabilność. W środku dominowała apatia, brak radości i wycofanie z życia.
Już na początku było jasne, że nie pracujemy z bieżącymi wydarzeniami, ale z głębokim źródłem emocji zapisanym w podświadomości.
Regresja do źródła
Podczas pierwszej sesji hipnoterapii regresyjnej dotarłyśmy do sytuacji z wczesnego dzieciństwa, która na poziomie logicznym nigdy nie była przez nią uznawana za traumatyczną.
Miała cztery lata. Stała w kuchni i trzymała w ręku rysunek, który chciała pokazać mamie. Mama była zajęta, zmęczona, zirytowana. Bez spojrzenia powiedziała tylko: „Nie teraz”.
Dla dorosłego umysłu to nic. Dla dziecka był to moment, w którym powstał program:
„Nie jestem ważna.”
„Moje emocje nie mają znaczenia.”
„Lepiej się nie odzywać.”
To właśnie z tego źródła przez lata narastała apatia, wycofanie, brak energii do życia i w końcu stan depresyjny.
Uwalnianie emocji w hipnozie
W stanie hipnozy nie analizowałyśmy tej sytuacji. Moja klientka pozwoliła sobie poczuć to, co wtedy zostało zablokowane: smutek, żal, lęk i poczucie odrzucenia.
Proces uwalniania opierał się na prostych, ale niezwykle skutecznych pytaniach:
Czy jest moją intencją uwolnić ten smutek z mojego wnętrza?
Czy to zrobię?
Kiedy?
Każda emocja była uwalniana warstwa po warstwie, bez walki, bez poprawiania siebie. Wszystko, co się pojawiało, było zauważane i po prostu była z tym.
W trakcie sesji użyłyśmy również zdania do kasowania programów:
Kasuję ten program teraz, już w to nie wierzę. Jestem nieograniczoną istotą, jedyne co mnie ogranicza to, to w co wierzy mój umysł. I to ja mam moc, by uwolnić z niego wszystko i skasować każdą myśl, przekonanie i program.
Klientka spojrzała na to wydarzenie z perspektywy dorosłej siebie i przekazała małej sobie wszystko to, co powinna była usłyszeć w tej sytuacji, żeby przejść przez nią w odpowiedni sposób.
Druga i trzecia sesja. Zmiana tożsamości
Druga sesja dotyczyła poczucia winy i nieświadomej lojalności wobec cierpienia. Moja klientka odkryła, że od lat nosiła w sobie przekonanie, że „nie wypada być szczęśliwą”, bo inni w rodzinie cierpieli.
Trzecia sesja była już pracą na poziomie tożsamości. Uwalniałyśmy identyfikację z rolą osoby przytłoczonej, zmęczonej życiem i bez energii. W jej miejsce zaczęła pojawiać się lekkość, spokój i wewnętrzna zgoda.
Po każdej sesji otrzymała nagranie autohipnozy, z którego korzystała w domu. Dzięki temu utrwalała efekt i codziennie wzmacniała nowy stan świadomości.
W trakcie procesu nastąpił również proces prawdziwego wybaczenia sobie i innym, które odbyło się z pomocą ho’oponopono.
Efekty po trzech sesjach
Po trzeciej sesji powiedziała zdanie, które najlepiej opisuje całą transformację:
„Ja znowu czuję życie.”
Depresyjny ciężar ustąpił. Pojawił się uśmiech, energia, chęć działania. Zniknęło obwinianie siebie i świata. Zamiast tego pojawiła się akceptacja, wdzięczność i gotowość do życia tu i teraz.
To nie była walka z depresją. To było uwolnienie tego, co ją tworzyło.
Dlaczego hipnoterapia regresyjna działa tak szybko
Hipnoterapia regresyjna nie pracuje na poziomie objawów. Dociera do źródła, w którym powstał program. Gdy źródło zostaje rozpoznane i emocja uwolniona, umysł nie ma już czego podtrzymywać.
Depresja nie znika dlatego, że ktoś ją naprawia. Znika dlatego, że nie ma już energetycznych podstaw, by istnieć.
To pokazuje, jak ogromną moc ma praca z podświadomością, uwalnianiem emocji i powrotem do prawdy o sobie.
Na końcu zawsze zostaje jedno:
Jestem nieograniczoną istotą, ogranicza mnie tylko to, co utrzymuję w moim umyśle, nie ma żadnych zewnętrznych przyczyn.