Większość ludzi próbuje zmieniać swoje życie poprzez walkę. Walczą z:
- emocjami,
- sobą,
- innymi ludźmi,
- sytuacjami,
- lękiem,
- własnymi reakcjami,
- światem zewnętrznym.
Umysł bardzo często wierzy, że silna dezaprobata, złość i opór pomogą coś usunąć albo naprawić. Tymczasem dzieje się dokładnie odwrotnie.
To, czemu stawiasz silny emocjonalny opór, bardzo często zaczyna zajmować jeszcze więcej miejsca w Twoim umyśle i życiu.
Opór utrzymuje energię problemu
Kiedy człowiek mówi:
- nie chcę tego czuć,
- to nie powinno się wydarzyć,
- nienawidzę tego,
- muszę się tego pozbyć,
- nie mogę taka być,
cały umysł skupia się właśnie na tym doświadczeniu.
Energia i uwaga zostają skierowane na problem.
Podświadomość nie reaguje wyłącznie na słowa. Ona reaguje przede wszystkim na:
- emocje,
- napięcie,
- intensywność,
- obrazy,
- powtarzalność uwagi.
Dlatego silny opór bardzo często wzmacnia to, czego próbujemy uniknąć.
Dezaprobata tworzy napięcie w układzie nerwowym
Kiedy żyjesz w ciągłej wewnętrznej walce:
- organizm pozostaje spięty,
- umysł obsesyjnie analizuje problem,
- emocje nie mogą swobodnie przepływać,
- ciało pozostaje w stanie zagrożenia.
Dotyczy to praktycznie wszystkiego:
- lęku,
- złości,
- zazdrości,
- objawów w ciele,
- zachowań innych ludzi,
- własnych niedoskonałości.
Im bardziej człowiek czegoś nienawidzi albo się tego boi, tym mocniej często zostaje z tym związany energetycznie.
To, z czym walczysz, zostaje w centrum Twojej uwagi
To bardzo ważny mechanizm.
Jeżeli przez cały dzień myślisz:
- nie chcę być zestresowana,
- nie chcę zachorować,
- nie chcę takich emocji,
- nie chcę, żeby ktoś taki był,
- nie chcę znowu cierpieć,
to właśnie wokół tego krąży Twoja uwaga i energia.
Zgodnie z naukami Davida R. Hawkins opór wobec emocji i doświadczeń podtrzymuje cierpienie.
To nie oznacza bierności ani zgody na wszystko.
Chodzi o zrozumienie, że walka emocjonalna wzmacnia napięcie.
Akceptacja nie oznacza zgody na cierpienie
To bardzo często źle rozumiane.
Akceptacja nie oznacza:
- poddania się,
- rezygnacji,
- pozwalania na krzywdę,
- braku działania.
Akceptacja oznacza:
„widzę to, co jest”.
Bez natychmiastowej wojny wewnętrznej.
Bez obsesyjnego oporu.
Bez nienawiści do samej siebie czy rzeczywistości.
To właśnie wtedy umysł zaczyna się uspokajać i pojawia się większa przestrzeń na świadome działanie.
Ludzie często karmią to, czego nie chcą
Widać to bardzo wyraźnie w codziennym życiu.
Człowiek:
- boi się choroby i obsesyjnie skupia się na zdrowiu,
- boi się odrzucenia i ciągle analizuje relacje,
- nie chce biedy i nieustannie myśli o braku pieniędzy,
- nie chce konfliktów i żyje w ciągłym napięciu wobec innych ludzi.
Podświadomość odbiera przede wszystkim dominujący stan emocjonalny.
Jeżeli żyjesz w energii:
- lęku,
- braku,
- oporu,
- frustracji,
to właśnie te stany zaczynają dominować w doświadczeniu życia.
Uwalnianie oporu daje ogromną ulgę
Największa zmiana zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje:
- walczyć ze sobą,
- karać się za emocje,
- kontrolować wszystko,
- obsesyjnie analizować problem.
I zamiast tego zaczyna:
- obserwować,
- oddychać,
- pozwalać emocjom przepływać,
- wracać do świadomości,
- zmniejszać napięcie w ciele,
- akceptować swoje człowieczeństwo.
To właśnie wtedy emocje zaczynają stopniowo puszczać.
Podświadomość potrzebuje bezpieczeństwa, a nie wojny
Wewnętrzna walka sprawia, że układ nerwowy cały czas czuje zagrożenie.
Kiedy pojawia się więcej:
- łagodności,
- akceptacji,
- świadomości,
- spokoju,
podświadomość zaczyna stopniowo rozluźniać stare mechanizmy obronne.
To dlatego tak ważne jest, aby nie budować rozwoju na:
- ciągłej presji,
- krytykowaniu siebie,
- poczuciu winy,
- walce z emocjami.
Możesz wybierać inaczej
To nie znaczy, że już nigdy nie pojawi się opór. Jesteśmy ludźmi i emocje są naturalną częścią życia.
Ale można coraz bardziej świadomie zauważać:
- co właśnie wzmacniam swoją uwagą,
- z czym walczę,
- gdzie tworzę napięcie,
- czy moje myśli prowadzą mnie do większego spokoju.
To właśnie świadomość zaczyna zmieniać wszystko.
Największa transformacja zaczyna się od odpuszczenia walki
Paradoksalnie bardzo często dopiero wtedy, kiedy przestajesz obsesyjnie walczyć z czymś, zaczyna pojawiać się prawdziwa zmiana.
Bo energia przestaje być zamrożona w oporze.
Pojawia się:
- większy spokój,
- więcej przestrzeni,
- lekkość,
- świadomość,
- możliwość nowego wyboru.
I właśnie wtedy przestajesz wzmacniać to, czego tak bardzo nie chciałaś doświadczać.
