Ludzie mówią: „To była chemia od pierwszego wejrzenia.”
Z punktu widzenia Hawkinsa można by spokojnie odpowiedzieć:
„Nie chemia. Program.”
Nie zakochujemy się w przypadkowych osobach.
Zakochujemy się w tych, którzy:
– pasują do naszych ran,
– wywołują nasze stare emocje,
– dają nam szansę powtórzyć coś, co kiedyś bolało,
– są energetycznie na tym samym poziomie, co nasze nieprzepracowane tematy.
Dlatego „motylki” często są po prostu alarmem.
Ciało mówi: „Znam to! To będzie jak w domu!”
A umysł nazywa to przeznaczeniem.
Niektórzy ludzie dają spokój.
Inni — intensywność.
A intensywność nie zawsze oznacza miłość.
Często oznacza… brak uzdrowienia.
Hawkins podkreślał:
„Przyciągasz to, z czym rezonujesz.”
Czyli to, co nosisz w sobie — świadomie lub nie.
Gdy zaczynasz uwalniać emocje, zmienia się wszystko:
– przestajesz ciągnąć do niedostępnych
– przestajesz mylić chaos z pasją
– zaczynasz rozpoznawać spokój jako atrakcyjny
– wybierasz ludzi, przy których nie musisz walczyć
To nie partner Cię zmienia.
To Ty zmieniasz poziom świadomości.
A wtedy miłość wygląda zupełnie inaczej — dojrzalej, spokojniej, prawdziwiej.
