Lęk przed oceną to jedna z najczęstszych blokad, z jakimi przychodzą do mnie kobiety.
I sama kiedyś doskonale wiedziałam, jak paraliżujący potrafi być — uczucie ścisku w brzuchu, drżenie głosu, myśli typu: „Co oni pomyślą? Czy mnie skrytykują? Czy to ma sens?”.
Mogłam mieć wiedzę, umiejętności i gotowość do działania, ale mój system nerwowy reagował tak, jakby publikacja posta była zagrożeniem życia.
To nie był racjonalny strach.
To była reakcja zakodowana głęboko w podświadomości.
Dzisiaj publikuję w social mediach codziennie, swobodnie, lekko, z radością.
A ten artykuł jest o tym, jak do tego doszłam dzięki hipnoterapii regresyjnej, uwalnianiu emocji, metodzie Hawkinsa, hooponopono i codziennej praktyce autohipnozy z kotwic.
- Lęk przed oceną nie jest logiczny — jest emocjonalny
Poziom lęku na mapie Hawkinsa to 100.
To niska częstotliwość, która kurczy ciało, odbiera odwagę i powoduje reakcję „zamrożenia”.
Tak reaguje podświadomość, kiedy:
- w dzieciństwie często byłaś oceniana,
- byłaś porównywana do innych,
- karano Cię za błędy,
- wyśmiewano Twoją ekspresję,
- nie czułaś się bezpieczna, aby być sobą.
Lęk przed oceną to nie problem dorosłej kobiety.
To echo przeszłości, które odtwarza się automatycznie.
- Hipnoterapia regresyjna dotarła do źródła
Właśnie dlatego wybrałam hipnoterapię regresyjną — bo żaden logiczny argument nie uspokoi programów zakodowanych w podświadomości.
W regresji odkryłam kilka kluczowych momentów:
- sytuacje z dzieciństwa, w których bałam się skrytykowania,
- emocje wstydu (poziom 20) i winy (30), które trzymałam w ciele latami,
- przekonanie „nie mogę pokazywać siebie, bo ktoś mnie zrani”.
Dopiero kiedy uwolniłam te emocje w głębokim stanie hipnotycznym, ciało zaczęło reagować inaczej.
Pojawił się spokój, odwaga i lekkość.
- Autohipnoza z kotwic — codzienna praktyka, która zmienia tożsamość
Po sesjach hipnoterapii zaczęłam korzystać z autohipnozy z kotwic:
- kotwica na spokój,
- kotwica na odwagę,
- kotwica na ekspresję,
- kotwica na poczucie bezpieczeństwa.
Codziennie wprowadzałam się w trans, uruchamiałam kotwicę i integrowałam nowy stan w podświadomości.
To nie była już „praca z umysłem”.
To stało się stylem życia — naturalnym, codziennym higienicznym procesem dbania o siebie.
W każdym momencie, gdy pojawiało się coś trudnego, robiłam to automatycznie:
Wszystko, co zauważam w sobie negatywnego, natychmiast poddaję Bogu.
To dawało natychmiastowe rozluźnienie.
- Gdy pojawiało się większe wyzwanie — robiłam regresję
Przy intensywniejszych emocjach pracowałam na dwa sposoby:
- ktoś inny prowadził dla mnie proces regresyjny,
- albo robiłam sobie autohipnoterapię regresyjną samodzielnie, używając sprawdzonego protokołu.
W regresji:
- wracałam do przyczyny,
- uwalniałam lęk, wstyd i napięcie,
- zmieniałam przekonania,
- integrowałam nową tożsamość kobiety, która ma prawo być widoczna.
To były momenty największych przełomów.
- Uwalnianie emocji w autohipnozie i hooponopono
Jednym z przełomowych elementów było codzienne uwalnianie emocji:
- stawałam się ich obserwatorką,
- pozwalałam im przepłynąć,
- poddawałam je Bogu,
- oczyszczałam umysł hooponopono.
W momentach, kiedy odkrywałam stary program (np. „nie jestem wystarczająca”), wypowiadałam:
Kasuję ten program teraz, już w to nie wierzę.
Jestem nieograniczoną istotą, jedyne co mnie ogranicza to, to w co wierzy mój umysł.
I to ja mam moc, by uwolnić z niego wszystko i skasować każdą myśl, przekonanie i program.
Ta praca zmieniała mnie codziennie.
- Przestałam się bać oceny, bo już jej nie nosiłam w sobie
Nie przestałam publikować dlatego, że „przestało mi zależeć”.
Wręcz przeciwnie — zaczęło zależeć mi w zdrowy sposób.
Przestałam się bać, bo:
- nie miałam już w ciele przeszłego bólu,
- mój system nerwowy reagował spokojem,
- mój umysł działał z poziomu odwagi (200),
- czułam prowadzenie i zaufanie (500+),
- byłam ugruntowana w swojej wartości.
Z osoby, która wahała się nad każdym słowem,
stałam się kobietą, która dzieli się sobą swobodnie i prawdziwie.
- Publikowanie stało się naturalne
Nie było już:
- napięcia,
- wymuszania,
- obaw,
- analizowania,
- perfekcjonizmu.
Pojawiło się:
- połączenie z intuicją,
- lekkość,
- przepływ,
- autentyczność,
- mądrość płynąca z serca.
Zaczęłam publikować codziennie — bez presji, bez strachu, bez analizy.
- To nie tylko transformacja — to nowy sposób życia
Ta droga nauczyła mnie jednego:
nie pracuję już z umysłem — ja z nim żyję świadomie.
I to zmieniło wszystko:
- moje podejście do ludzi,
- moje relacje,
- moją twórczość,
- moją duchowość,
- moje poczucie bezpieczeństwa,
- moje prowadzenie przez Boga.
Przestałam być ofiarą własnych lęków.
Stałam się ich obserwatorką.
