Uraza to jedna z najbardziej obciążających emocji, z jakimi spotykam się w pracy terapeutycznej. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że to nie wydarzenie ani druga osoba blokuje ich życie, lecz utrzymywana latami emocja, która działa w podświadomości jak niewidzialny program.
Uraza nie jest niewinna. To stan, który odbiera energię, zamyka przepływ, zatrzymuje rozwój i bardzo często wpływa na zdrowie, relacje oraz poczucie własnej wartości.
Czym naprawdę jest uraza
Na poziomie powierzchownym uraza wydaje się reakcją na czyjeś zachowanie. Umysł mówi:
on mnie skrzywdził
ona powinna była postąpić inaczej
Jednak na głębszym poziomie uraza nie dotyczy drugiej osoby. Jest projekcją winy, która została skierowana na zewnątrz, ponieważ w środku nie było przestrzeni, by ją poczuć i uwolnić.
Uraza to zatrzymana emocja, która nie mogła zostać przeżyta w momencie, gdy powstała.
Projekcja winy – mechanizm obronny umysłu
Podświadomość działa w sposób ochronny. Gdy w dzieciństwie lub w ważnej relacji pojawia się ból, poczucie niesprawiedliwości lub bezradności, umysł często nie jest w stanie ich unieść.
Wtedy powstaje mechanizm:
jeśli to nie moja wina, to czyjaś
I tak wina zostaje wypchnięta na zewnątrz.
Problem w tym, że emocja nie znika. Ona zostaje w ciele i w polu emocjonalnym, a projekcja winy sprawia, że człowiek przez lata:
- wraca myślami do przeszłości
- analizuje
- przeżywa na nowo
- buduje wewnętrzne napięcie
To wszystko zużywa ogromną ilość energii życiowej.
Dlaczego uraza blokuje rozwój i przepływ energii życiowej
Z perspektywy pracy z emocjami na skali Hawkinsa, uraza znajduje się w obszarze niskich częstotliwości. To stan, który:
- zamyka serce
- utrzymuje świadomość w przeszłości
- odbiera poczucie sprawczości
- oddaje moc nad własnym życiem wydarzeniom, które już się skończyły
Człowiek, który trzyma urazę, żyje w ciągłym dialogu z tym, czego nie da się już zmienić.
A rozwój zawsze dzieje się tylko w teraźniejszości.
Uraza wobec innych jako uraza wobec siebie
To jeden z najtrudniejszych, ale najbardziej uwalniających momentów w procesie terapeutycznym: uświadomienie sobie, że najwięcej urazy kierujemy nie do innych, lecz do samej siebie.
Do siebie za to, że:
- nie postawiłam granic
- nie odeszłam wcześniej
- zgodziłam się
- nie byłam sobą
Umysł woli oskarżać świat zewnętrzny, niż dotknąć bólu rozczarowania sobą. Jednak dopóki to nie zostanie zobaczone, schemat będzie się powtarzał w kolejnych relacjach.
Jak uwalniać urazę w praktyce
Pierwszym krokiem nie jest wybaczenie, lecz uczciwe poczucie emocji, która została zatrzymana.
W pracy z techniką uwalniania Hawkinsa zapraszam do:
- zauważenia urazy w ciele
- pozwolenia jej być
- rezygnacji z historii i narracji
- skupienia się wyłącznie na odczuciu
Emocja, która zostaje w pełni przeżyta, naturalnie się rozpuszcza.
Rola hipnoterapii i regresji
Bardzo często źródło urazy znajduje się znacznie wcześniej niż aktualna sytuacja. Hipnoterapia regresyjna pozwala dotrzeć do pierwszego momentu, w którym:
- poczucie winy zostało wzięte na siebie
- emocja została zablokowana
- powstał schemat poświęcania siebie
Gdy ten moment zostaje uświadomiony, a emocja uwolniona, obecne sytuacje przestają wywoływać tak silne reakcje. Człowiek odzyskuje kontakt ze swoją wewnętrzną mocą.
Ho’oponopono jako proces domykania
W pracy z urazą bardzo pomocna jest praktyka ho’oponopono, rozumiana nie jako afirmacja, lecz jako wewnętrzny proces odpowiedzialności za własne emocje.
Nie chodzi o przyznanie winy, lecz o uznanie:
to, co czuję, jest we mnie
I w tym miejscu pojawia się prawdziwe uwolnienie.
Puszczenie jako akt zaufania
Na końcu procesu warto świadomie powiedzieć:
poddaję Bogu wszystko to, co nie jest dla mnie wspierające
Puszczenie nie oznacza zgody na krzywdę. Oznacza decyzję, by nie nieść jej dalej w sobie.
Gdy oddajemy to, czego nie jesteśmy w stanie unieść sami, pojawia się spokój, lekkość i przestrzeń na nowe doświadczenia.
Uraza nie chroni. Uraza wiąże.
Nie daje mocy – odbiera ją.
Dopiero gdy przestajemy projektować winę na zewnątrz i z odwagą patrzymy na to, co zostało w nas, możliwa jest prawdziwa transformacja. A wraz z nią – wolność.
