Opublikowano Dodaj komentarz

Gdzie jest jeszcze we mnie ocena. Metoda lustra i spotkanie z samą sobą

Jednym z najbardziej subtelnych, a jednocześnie najbardziej ograniczających mechanizmów umysłu jest ocena. Często wydaje się niewinna. Ukrywa się pod postacią opinii, porównań, wewnętrznego komentarza, który pojawia się automatycznie. W mojej praktyce, zarówno osobistej, jak i terapeutycznej, widzę bardzo wyraźnie, że każda ocena świata zewnętrznego prowadzi mnie zawsze do tego samego miejsca – do oceny siebie.

Dlatego coraz częściej wracam do metody lustra. Prostej w formie, ale bezkompromisowej w swojej prawdzie.

Lustro nie oszukuje

Metoda lustra opiera się na założeniu, że wszystko, co mnie porusza w innych, jest informacją o mnie samej. Nie o tym, kim tamta osoba „jest”, ale o tym, co żyje jeszcze we mnie – jako nieuświadomione przekonanie, emocja, cień, niezaakceptowana część.

Jeżeli kogoś oceniam, to znaczy, że we mnie nadal istnieje program oceny. Jeżeli widzę w kimś brak, słabość, ignorancję, arogancję czy niespójność, to lustro pokazuje mi miejsce, w którym sama siebie wciąż mierzę, poprawiam, kontroluję albo odrzucam.

To nie jest łatwa metoda dla ego. Umysł bardzo chce mieć rację i projektować winę na zewnątrz. Ale świadomość nie szuka winnych. Świadomość szuka prawdy.

Gdzie jeszcze oceniam siebie

Z czasem zauważyłam, że najostrzejsze oceny świata pojawiają się wtedy, gdy w środku istnieje napięcie wobec siebie. Gdy gdzieś głęboko działa przekonanie, że powinnam być „inna”. Bardziej rozwinięta. Spokojniejsza. Bardziej duchowa. Bardziej konsekwentna.

Ocena siebie rzadko ma formę jawnej krytyki. Często jest cicha i dobrze zamaskowana:
– powinnam już to mieć przepracowane
– nie wypada mi tak czuć
– po tylu latach pracy nie powinnam reagować w ten sposób

To właśnie te miejsca najczęściej aktywują lustra w świecie zewnętrznym. Ludzie i sytuacje pojawiają się nie po to, by mnie zdenerwować, ale by pokazać mi, gdzie jeszcze nie ma pełnej akceptacji.

Autohipnoza i zejście pod ocenę

Kiedy zauważam ocenę, nie pracuję z nią na poziomie myśli. Przed uwalnianiem emocji wchodzę w stan autohipnozy. Tam, gdzie umysł się wycisza, a kontakt z podświadomością staje się naturalny.

Pod oceną zawsze znajduje się emocja. Najczęściej wstyd, poczucie winy, strach lub złość skierowana do wewnątrz. Skala Hawkinsa bardzo jasno pokazuje, że są to stany poniżej poziomu 200, czyli poziomu mocy. Dopóki one są aktywne, ocena będzie wracać, nawet jeśli zmieni swoją formę.

W stanie autohipnozy pozwalam tej emocji być. Nie analizuję jej historii. Nie szukam przyczyny w przeszłości. Uwalniam ją w czuciu, a wszystko, co się pojawia, poddaję Bogu.

Zdanie kasujące program oceny

Ocena jest programem. Wyuczonym, często bardzo wcześnie. Dlatego w mojej praktyce regularnie używam zdania kasującego programy, zgodnie z naukami Hawkinsa, również wtedy, gdy pojawia się autoocena:

Kasuję tę myśl teraz, już w to nie wierzę. Jestem nieograniczoną istotą, jedyne co mnie ogranicza, to to w co wierzy mój umysł, nie ma żadnych zewnętrznych przyczyn tego, co doświadczam. I to ja mam moc, by uwolnić z mojego umysłu wszystko, skasować każdą myśl, przekonanie bądź program. To jest mój umysł, a ja jestem większa.

To nie jest walka z oceną. To jest przypomnienie, że nie muszę jej słuchać.

Wdzięczność i bezwarunkowa miłość jako antidotum

Ocena nie istnieje tam, gdzie jest wdzięczność. Gdy świadomie wracam do wdzięczności, perspektywa automatycznie się zmienia. To, co wcześniej było problemem, staje się informacją. To, co drażniło, staje się nauczycielem.

Z tej przestrzeni wysyłam energię bezwarunkowej miłości. Najpierw do siebie. Do tych części, które jeszcze chciałam poprawić, naprawić albo przekroczyć. Bezwarunkowa miłość nie mówi: będziesz wystarczająca, kiedy się zmienisz. Ona mówi: jesteś wystarczająca teraz.

I dokładnie w tym miejscu ocena traci sens.

Lustro jako sprzymierzeniec

Dziś, gdy pojawia się ocena, wiem, że to zaproszenie. Nie do analizy świata, ale do spotkania z sobą. Do zobaczenia, gdzie jeszcze nie ma pełnej zgody. Gdzie świadomość może się poszerzyć, a umysł puścić kolejny program.

Lustro nie jest wrogiem. Jest wiernym sprzymierzeńcem na drodze do wolności. Pokazuje mi nie to, co jest „złe”, ale to, co jest jeszcze gotowe do uzdrowienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *