Na pewnym etapie rozwoju przestajesz reagować impulsywnie. Uczysz się obserwować swoje emocje. Zaczynasz widzieć mechanizmy ego. I to jest prawdziwy krok w stronę świadomości.
Ale właśnie tutaj pojawia się subtelna pułapka.
Możesz zacząć widzieć więcej niż inni. Możesz szybciej rozpoznawać projekcje, manipulacje, nieświadome schematy. I bardzo łatwo w tym miejscu rodzi się ciche poczucie wyższości.
Nie wprost. Nie jako otwarta pogarda.
Raczej jako myśl: „Ja już to przepracowałam”.
„Oni jeszcze śpią”.
„Ja rozumiem więcej”.
To nie jest zła intencja. To naturalny mechanizm ego, które chce przetrwać w nowej, bardziej subtelnej formie. Skoro nie może być lepsze przez sukces czy kontrolę, próbuje być lepsze przez świadomość.
Tymczasem prawdziwa świadomość nie porównuje. Nie ustawia się wyżej ani niżej. Ona widzi poziomy rozwoju jak etapy drogi, a nie hierarchię wartości.
Ukryta duma jest szczególnie niebezpieczna, bo ubiera się w spokój, w duchowe słownictwo, w pozorną pokorę. Można mówić o miłości i jednocześnie czuć się bardziej rozwiniętą od innych.
Jeśli czujesz w sobie irytację wobec „nieświadomych ludzi”, zatrzymaj się. To może być moment prawdy. Nie po to, żeby się osądzić, ale żeby zobaczyć, że ego zmieniło tylko kostium.
Im bardziej rośniesz, tym mniej potrzebujesz być tą, która wie lepiej. Prawdziwa dojrzałość jest cicha. Nie musi być widziana. Nie musi być potwierdzana.
I nie potrzebuje nikogo poniżej siebie.
