Opublikowano Dodaj komentarz

Kiedy spokój staje się naturalny, a nie wypracowany

Wiele osób mówi, że chce spokoju. I jednocześnie robi wszystko, by go osiągnąć. Ćwiczy techniki, kontroluje myśli, reguluje emocje, pilnuje reakcji. Spokój staje się celem do zdobycia. A im bardziej próbujesz go wypracować, tym bardziej się oddala.

Wypracowany spokój jest kruchy. Zależy od warunków. Działa tylko wtedy, gdy wszystko idzie „zgodnie z planem”. Wystarczy jedna trudna rozmowa, jedno nieoczekiwane zdarzenie – i cały misterny system się rozsypuje.

Naturalny spokój działa inaczej. Nie jest reakcją. Jest stanem bazowym. Pojawia się wtedy, gdy przestajesz walczyć z tym, co się pojawia w tobie i w życiu.

Według Hawkinsa spokój nie jest emocją. Jest stanem świadomości. Nie trzeba go tworzyć. Trzeba przestać go zasłaniać oporem.

Ego nie lubi naturalnego spokoju. Bo w nim nie ma napięcia, które napędza tożsamość. Nie ma problemu do rozwiązania ani celu do osiągnięcia. Jest bycie. A bycie nie daje się kontrolować.

Gdy spokój jest wypracowany, ciało pozostaje w czujności. Oddech jest płytki. Mięśnie napięte. Układ nerwowy wciąż funkcjonuje w trybie „zarządzania sobą”. Naturalny spokój objawia się w ciele jako miękkość. Jako poczucie, że nic nie trzeba.

W hipnozie naturalny spokój pojawia się wtedy, gdy umysł przestaje ingerować. Nie ma sugestii „uspokój się”. Jest pozwolenie na to, co jest. I właśnie wtedy napięcie samo się rozpuszcza.

Hawkins mówił, że spokój jest skutkiem puszczenia przywiązania do kontroli. Nie trzeba zmieniać myśli, by go poczuć. Wystarczy przestać walczyć z ich obecnością.

Naturalny spokój nie oznacza braku emocji. Emocje nadal się pojawiają, ale nie dominują. Przychodzą i odchodzą, nie zakłócając wewnętrznej równowagi.

Różnica jest subtelna, ale wyczuwalna. W wypracowanym spokoju jest wysiłek. W naturalnym – ulga. Jedno męczy. Drugie regeneruje.

Gdy spokój staje się naturalny, decyzje zapadają ciszej. Reakcje są wolniejsze. Słowa prostsze. Nie dlatego, że się pilnujesz, lecz dlatego, że nie ma w tobie wewnętrznego pośpiechu.

To nie jest stan, który trzeba utrzymywać. To stan, który zostaje, gdy przestajesz przeszkadzać.

Jeśli czujesz, że „ciągle musisz się uspokajać”, być może nie potrzebujesz kolejnej techniki. Być może potrzebujesz zgody na to, że nie wszystko musi być spokojne, by spokój mógł się pojawić.

Bo naturalny spokój nie przychodzi wtedy, gdy go szukasz.
Przychodzi wtedy, gdy przestajesz go potrzebować.

I w tym sensie nie jest nagrodą za rozwój.
Jest jego naturalnym efektem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *