To fascynujące, jak często reagujemy na coś, co nie ma nic wspólnego z chwilą obecną.
Ktoś spóźni się 10 minut, a Twoje ciało zachowuje się tak, jakby porzucił Cię w środku lasu.
Ktoś powie jedno zdanie, a Ty czujesz ucisk w klatce piersiowej, jakbyś znowu miała 7 lat.
To taka pamięć energetyczna – emocje, które zostały uwięzione, nie znikają. One czekają na okazję, żeby wyjść. Podświadomość nie zna czasu.
Dla niej „kiedyś” i „teraz” to jedno.
Dlatego reagujemy z całą mocą starych ran, nawet jeśli sytuacja jest błaha.
Reaktywność to nie problem.. To informacja.
Twoje ciało mówi:
„Hej, to jest miejsce, które nadal boli. Zobacz mnie. Nie odpychaj.”
Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy zamiast usłyszeć tę informację – próbujemy ją zagłuszyć.
Oddychanie staje się płytsze. Mięśnie się zaciskają. Ciało robi wszystko, żeby utrzymać emocję w środku.
Ale ciało nigdy nie wygrywa z podświadomością.
Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, kiedy pozwalamy sobie poczuć. Nie interpretować, nie analizować, nie uciekać. Po prostu poczuć.
To właśnie wtedy emocje przestają nas kontrolować.
Z ofiary reaktywności stajemy się kimś, kto potrafi przez nią przejść, zamiast się w niej utopić.
A gdy ciało uwalnia to, co dawno chciało wyjść – nagle pojawia się ogromna lekkość, która nie jest „pozytywnym myśleniem”. To jest wolność.
