To jedna z najbardziej subtelnych form sabotażu.
Czytasz książki. Słuchasz wykładów. Pracujesz nad sobą. Medytujesz. Analizujesz swoje emocje.
I wciąż czujesz, że to za mało.
Ego potrafi zrobić z rozwoju nową tożsamość. Zawsze jest coś do poprawienia. Jeszcze jedna technika. Jeszcze jeden kurs. Jeszcze jeden poziom.
Pod spodem często kryje się nieakceptacja siebie tu i teraz.
Rozwój staje się wtedy ucieczką od poczucia „nie jestem wystarczająca”.
Tymczasem prawdziwy wzrost zaczyna się od zatrzymania. Od uznania: „W tym momencie jestem dokładnie tam, gdzie mam być”.
Nie musisz być bardziej oświecona, bardziej świadoma, bardziej uzdrowiona.
Świadomość rośnie naturalnie, kiedy przestajesz z nią walczyć.
Czasem największym krokiem naprzód jest zgoda na to, że już nie musisz nigdzie biec.
