Wiele osób żyje w cichym oczekiwaniu. Aż ktoś je pokocha. Aż ktoś je doceni. Aż ktoś przyniesie spokój, radość albo poczucie bezpieczeństwa.
To oczekiwanie wydaje się naturalne, ale według Hawkinsa jest ono subtelną formą oddania mocy na zewnątrz. Jakby nasze dobre uczucia zależały od warunków. Jakby serce musiało czekać na pozwolenie.
Pozytywne uczucia nie są nagrodą od świata. Są stanem świadomości. A stan świadomości nie przychodzi z zewnątrz.
Kiedy czekasz, aż ktoś da Ci miłość, tworzysz brak. Kiedy czekasz na uznanie, karmisz poczucie niedostateczności. Kiedy odkładasz spokój na „potem”, wzmacniasz napięcie.
Hawkins uczył, że wszystko, czego szukamy na zewnątrz, już istnieje w polu naszej świadomości. Nie musimy tego wytwarzać. Musimy przestać to blokować.
Radość nie pojawia się dlatego, że coś się wydarzyło. Pojawia się, gdy przestajemy jej zabraniać być. To samo dotyczy miłości, czułości, wdzięczności i lekkości.
Dawanie sobie pozytywnych uczuć nie jest egoizmem. Jest powrotem do źródła. Do miejsca, w którym nie ma warunków.
Możesz w tej chwili poczuć ciepło w klatce piersiowej. Możesz pozwolić sobie na miękki oddech. Możesz uznać: „Teraz jest wystarczająco”.
Nie dlatego, że wszystko jest idealne. Ale dlatego, że Twoje serce nie potrzebuje idealnych warunków, by być otwarte.
Gdy przestajesz czekać, zmienia się wszystko. Relacje stają się lżejsze. Znikają oczekiwania.
Inni ludzie nie są już odpowiedzialni za Twój stan. A to paradoksalnie sprawia, że zaczynają dawać więcej. Nie z przymusu, lecz z przepływu.
Kiedy dajesz sobie spokój, świat przestaje Ci go zabierać. Kiedy dajesz sobie miłość, nie musisz o nią walczyć. Kiedy dajesz sobie radość, nie boisz się jej stracić.
To nie świat ma Cię uszczęśliwić. To Ty masz przestać blokować szczęście.
Źródło jest w Tobie. Zawsze było. I zawsze czekało nie na kogoś z zewnątrz — tylko na Twoją zgodę
