Ego to nie „zły głos w tobie”. Ego to mechanizm przetrwania, który przez całe życie uczył się jednej rzeczy: jak chronić cię przed bólem. Problem w tym, że w swojej próbie ochrony nieustannie tworzy iluzję zagrożenia, chociaż realnie nic ci nie grozi.
Według dr Hawkinsa ego jest programem niskich poziomów świadomości – wstydu, winy, lęku, pragnienia i złości – i dlatego odbiera świat przez filtr braku, zagrożenia i oddzielenia. Ego wierzy, że jesteś sama przeciwko światu. Że musisz walczyć, udowadniać, napinać się, kontrolować, reagować.
Im niższy poziom świadomości, tym ego jest głośniejsze.
Ego nie zna miłości – zna tylko mechanizmy przetrwania. Dlatego porównuje, ocenia, analizuje, wytyka błędy, przewiduje najgorsze. Wierzy, że jeśli będzie wystarczająco spięte, to nic ci się nie stanie.
I dlatego tak bardzo męczy.
Ego nie jest twoim wrogiem. Jest jedynie zestresowanym strażnikiem, który działa według przestarzałych programów. Według Hawkinsa kluczem nie jest walka z ego, ale przejście na wyższy poziom świadomości, na którym ego po prostu przestaje rządzić.
Kiedy zaczynasz obserwować swoje myśli, zauważasz, że ego nie jest tobą.
Gdy pozwalasz emocjom przepływać – ego przestaje mieć nad nimi władzę.
Gdy wchodzisz w akceptację – jego siła topnieje.
Gdy kierujesz uwagę do serca – ego nie ma tam dostępu.
A kiedy zaczynasz kochać ego… ono w końcu się uspokaja.
Nie walcz z nim. Nie odrzucaj. Zauważ je, przytul, powiedz: „Jestem tu. Już nie musisz mnie chronić”.
Ego nie zniknie, ale przestanie rządzić. Stanie się miękkie, spokojne, ciche. A ty wrócisz do swojej prawdziwej natury – świadomości, która jest spokojem, miłością i obecnością.
